Sabrina Filzmoser na szczycie Mt. Everest.

Udało jej się – najpierw z poziomu morza w Indiach pojechała rowerem do Nepalu, a potem weszła pieszo na najwyższą górę świata.

Sabrina Filzmoser stanęła na szczycie Mount Everest (8848 m) w niedzielne popołudnie i spełniła swoje marzenie. 41-latka z Górnej Austrii szczęśliwie wróciła do bazy.

Sabrina Filzmoser wspomina: „To były najtrudniejsze dni w moim życiu. Mogłam siedzieć szczęśliwie, przy dobrej pogodzie na szczycie, z pasem judo i maskotką w ręku. Osiągnęłam swój cel” – napisała dwukrotna mistrzyni Europy w judo i czterokrotna olimpijka. Postscriptum: „Obiecałam mamie, że wrócę ze wszystkimi palcami u rąk i nóg. Udało mi się!”

Sabrina Filzmoser była w drodze od początku marca, przemierzając ponad 1000 kilometrów przez północne Indie, czasami w temperaturze około 40 stopni w cieniu i pokonując łącznie ponad 10 000 metrów różnicy poziomów. Od początku kwietnia rozpoczęła aklimatyzację w rejonie Everestu (5364 m n.p.m., w bazie). „Podczas mojej ekspedycji odbyłam wiele spotkań z judokami i było to na pierwszym planie, wspinaczka na Mount Everest była ostatecznie tylko punktem końcowym. Ale oczywiście jestem wdzięczna za taką możliwość i cieszę się, że się udało.”

„Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła znowu stanąć w dobrze przygotowanym dojo”.