Judo na Evereście: Sabrina Filzmoser dokonała tego

Te trzy małe słowa: „Ona to zrobiła!” wystarczą, by podsumować wyczyn, jakiego dokonała Sabrina Filzmoser i jej ekspedycja „Forever Everest”. 4 marca wyruszyła na rowerze, zaczynając od poziomu morza w Indiach, a następnie wędrując przez Nepal, 16 maja dotarła na szczyt Mount Everestu, po wyczerpującym, ale perfekcyjnie przeprowadzonym wejściu.

Sabrina Filzmoser

Od kilku dni czekaliśmy na dobre wieści, które powoli nadchodziły. Trzeba przyznać, że ostatnie godziny były stresujące, ponieważ system śledzenia Sabriny już nie działał, więc nie mogliśmy wiedzieć dokładnie, gdzie jest. Jedna z jej ostatnich wiadomości przed wspinaczką była uspokajająca i pełna pozytywnej energii: „Wszystko w porządku w obozie IV, wszystko w porządku, proszę się nie martwić”. Została wysłana gdzieś niedaleko obozu IV, co uspokoiło nasz rosnący niepokój.

Góry to majestatyczny i niesamowicie piękny wszechświat, ale także miejsce, w którym niebezpieczeństwo jest stale obecne, zwłaszcza na takich wysokościach. Sabrina Filzsmoser powiedziała nam niedawno: „Trudno sobie wyobrazić, jak to jest. Ryk lawin, spadające seraki, wszechobecny wiatr, zimno i śnieg. Wszystko to przypomina, że góry są wrogim środowiskiem, w którym my, ludzie, jesteśmy tylko gośćmi. Tu trzeba być bardzo pokornym.”

Pokora, obok odporności na trudy, była tym, co Sabrina pokazała podczas swojej podróży. Jeśli wielu z nas było przekonanych, że może to zrobić, to i tak ona musiała się z tym zmierzyć. Najpierw wciskać pedały przez 1000 km, a potem krok po kroku osiągnąć wysokość 8848 m. Pułapek było wiele. Żonglowanie organizacją samej wyprawy, nad którą Sabrina pracowała od wielu lat, prowadząc jednocześnie karierę sportową, aż do ubiegłorocznych Igrzysk w Tokio, przygotowaniami do wyjazdu, przyjazdem do Indii i związanymi z tym problemami logistycznymi i administracyjnymi, i wreszcie samo osiągnięcie sportowe; droga była długa, czasem bolesna, ale fantastycznie radosna.

Sabrina Filzmoser

Sabrina Filzsmoser powiedziała: „Wróciłam do EBC (Everets Base Camp). Właśnie przeżyłam najtrudniejsze dni w moim życiu, z tak skomplikowanymi decyzjami do podjęcia. To była niezwykle długa i bardziej niż trudna droga z obozu IV na szczyt, ale udało mi się. Usiadłam na szczycie świata, na Mount Everest, razem z pasem judo i moją małą maskotką, która też okazała się odważna i była symbolem naszych wartości judo, które mogą rozprzestrzenić się po świecie. Obiecałam mamie, że powrócę z wszystkimi palcami u rąk i nóg i całą głową. Pomimo tego, że jestem wyczerpana jak nigdy przedtem, mogę powiedzieć „misja zakończona!”

Kilka tygodni temu zaczęłam na poziomie morza, aby ostatecznie dotrzeć na Everest 16 maja. W mojej głowie pojawia się teraz tyle różnych emocji. Przetrawienie wszystkiego zajmie trochę czasu, ale co za przygoda! Nigdy, przenigdy nie będę w stanie podziękować wszystkim osobom, które mi pomogły, wspierały, towarzyszyły mi przez cały ten czas. Miałam sen i dzisiaj żyję swoim marzeniem.”

Sabrina Filzmoser

Poza sprawnością fizyczną, na której się teraz skupiamy i prawie trzymiesięczną wyprawą, kluczowymi określeniami tej przygody były: pasja, otwartość, poświęcenie, zaangażowanie. Oczywiście ta lista mogłaby się znacznie wydłużać, ponieważ wartości, które przekazywała Sabrina były liczne. Rzeczywiście, jeśli wejście na Everest było deklarowanym celem od samego początku, liczyła się też cała przebyta ścieżka, fizycznie, psychicznie i moralnie.

Po drodze Sabrina kilka razy zakładała judogi, aby ćwiczyć judo z małymi dziećmi. Pomogła podnieść świadomość wagi ochrony naszego środowiska. Przekazała również kluczowe przesłanie pokoju w czasach globalnej niestabilności geopolitycznej.

Sabrina Filzmoser

Za kilka dni wyjedzie z nią na spotkanie delegacja IJF, której Sabrina będzie mogła szczegółowo opowiedzieć, czego doświadczyła. Do tego czasu życzymy jej odpoczynku po wszystkich poniesionych wysiłkach. Życzymy jej, aby mogła cieszyć się każdą chwilą w tych górach, które tak bardzo kocha, a które za jej sprawą, my też pokochaliśmy. Gratulujemy jej raz za razem. Nie możemy się doczekać, aby jej wysłuchać, aby nadal zadziwiała nas swoim spojrzeniem na piękno naszej planety, jednocześnie uświadamiając nam niebezpieczeństwa, które na nią czekają.

Brawo Sabrino! Zainspirowałaś nas i miliony ludzi na całym świecie, a przecież akcja „Forever Everest” polega na inspirowaniu ludzi.